Wyrok bez sali rozpraw
Stany Zjednoczone objęły sankcjami prezes Międzynarodowego Trybunału Karnego Tomoko Akane oraz starszego prokuratora Abdoulaye’a Seye. Decyzja blokuje ich aktywa znajdujące się w amerykańskiej jurysdykcji i utrudnia korzystanie z systemu finansowego powiązanego z USA. Waszyngton nie uznaje jurysdykcji Trybunału wobec swoich obywateli i uznał jego działania za przekroczenie mandatu.
Sekretarz stanu Marco Rubio określił MTK jako instytucję upolitycznioną i atakującą suwerenność państw. Trybunał odpowiedział, że sankcje zagrażają praworządności i międzynarodowemu porządkowi prawnemu. Obie strony stanęły więc w obronie zasad, które — przypadkiem — prowadzą do przeciwnych rezultatów.
Akane jest japońską sędzią, Seye pochodzi z Senegalu. Międzynarodowy skład Trybunału ma symbolizować prawo przekraczające narodowe interesy. Sankcje przypomniały, że paszport i dostęp do globalnych usług nadal mogą wyznaczać praktyczny zasięg tej uniwersalności.
Jurysdykcja spotyka dolara
MTK powstał, by ścigać ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciw ludzkości wtedy, gdy systemy krajowe nie chcą albo nie potrafią tego zrobić. Stany Zjednoczone i Izrael nie są stronami Statutu Rzymskiego, lecz Trybunał uważa, że może badać czyny popełnione na terytorium państw podlegających jego jurysdykcji. Ten spór prawny trwa od lat.
Sankcje przenoszą go jednak poza argumentację prawniczą. Globalna rola dolara i amerykańskich firm sprawia, że wpis na listę może utrudnić podróże, płatności i codzienną pracę. Państwo, które odrzuca władzę sądu nad sobą, używa własnej władzy finansowej nad jego personelem. Suwerenność okazuje się zasadą szczególnie przekonującą, gdy stoi za nią bank korespondent.
Amerykański argument podkreśla brak zgody na poddanie obywateli obcemu sądowi. Argument Trybunału wskazuje, że miejsce popełnienia czynu może tworzyć jurysdykcję niezależnie od obywatelstwa. To rzeczywisty konflikt norm, który zasługuje na poważną debatę. Lista sankcyjna jest debatą wyjątkowo jednostronną i pozbawioną przypisów.
Sędzia jako cel polityki
Personalne sankcje wobec sędziów i prokuratorów tworzą niebezpieczny precedens. Jeśli urzędnik sądowy może ponosić prywatne konsekwencje ekonomiczne za prowadzenie sprawy, niezależność wymiaru sprawiedliwości staje się zależna od odporności jego karty płatniczej. To nie znaczy, że MTK jest poza krytyką. Znaczy, że krytyka powinna trafiać w orzeczenia, procedury i kompetencje, a nie w możliwość wynajęcia mieszkania przez sędziego.
Trybunał zmaga się z zarzutami selektywności, powolności i ograniczonej skuteczności. Nie ma własnej policji, polega na współpracy państw i często dociera do sprawców późno albo wcale. Sankcjonowanie jego pracowników nie naprawia tych słabości. Może za to dowieść, że silne państwa uznają międzynarodową sprawiedliwość głównie wtedy, gdy oskarżony stoi po właściwej stronie sali.
Presja może również zniechęcać ekspertów do podejmowania pracy w Trybunale. Instytucje międzynarodowe opierają się na prawnikach, śledczych i świadkach, których bezpieczeństwo jest warunkiem działania. Jeśli każdy z nich musi najpierw obliczyć ryzyko finansowe, sprawiedliwość zaczyna rekrutować głównie ludzi odpornych na system bankowy.
Sojusznicy między zasadą a rachunkiem
Europejscy sojusznicy USA w większości wspierają MTK i będą musieli pogodzić to z relacją transatlantycką. Mogą uruchomić instrumenty chroniące europejskie podmioty przed skutkami sankcji albo ograniczyć się do oświadczeń. Pierwsze kosztuje politycznie, drugie bywa tańsze i ma tę zaletę, że można je przetłumaczyć na wszystkie języki Unii.
Sprawa dotyczy nie tylko konkretnych dochodzeń w Afganistanie, Iraku czy Gazie. Dotyczy pytania, czy międzynarodowe reguły mogą obejmować państwa dysponujące największą siłą. Jeśli odpowiedź brzmi „tak, ale wyłącznie za ich zgodą”, prawo zaczyna przypominać uprzejme zaproszenie, którego adresat może nie przyjąć.
Państwa członkowskie MTK mają obowiązek wspierać jego funkcjonowanie, ale różnią się gotowością do konfliktu z USA. Ten rozdźwięk będzie testem, czy statut oznacza wspólne zobowiązanie, czy zestaw wartości na spokojniejsze czasy. Prawo międzynarodowe często jest najsilniejsze w preambule i najsłabsze przy pierwszym kosztownym przelewie.
Waga bez równego ciężaru
MTK nie rozstrzygnie tego sporu jednym komunikatem, a Waszyngton nie zlikwiduje Trybunału jedną listą sankcyjną. Skutek będzie bardziej stopniowy: banki, organizacje i współpracownicy zaczną kalkulować ryzyko kontaktu. Efekt mrożący jest skuteczny właśnie dlatego, że działa zanim ktoś wyda formalny zakaz.
Temida bywa przedstawiana z opaską na oczach, lecz współczesny system finansowy widzi bardzo dobrze. Skanuje nazwisko, kraj i właściciela przelewu. Gdy polityczna potęga może zamrozić osoby stosujące prawo międzynarodowe, szala nie znika. Po prostu obok argumentów prawnych pojawia się ciężarek, którego nie zapisano w statucie.
Długofalowo sankcje mogą skłonić inne państwa do tworzenia mechanizmów płatniczych poza amerykańskim zasięgiem. To proces powolny, ale każda decyzja o użyciu dominacji finansowej nadaje mu kolejny argument. Narzędzie jest skuteczne właśnie dziś; jego częste użycie może zmniejszać skuteczność jutro.