Ukraina ma 35 lat. Niepodległość nadal pracuje na pełen etat Czytaj artykuł

Ukraina ma 35 lat. Niepodległość nadal pracuje na pełen etat

Ukraina obchodziła 35. rocznicę niepodległości w czasie rosyjskiej inwazji. Europejscy liderzy przyjechali do Kijowa, gdzie państwowość nie jest uroczystym wspomnieniem, lecz codziennym zadaniem.

Rocznica pod alarmem

Ukraina obchodziła 35. rocznicę ogłoszenia niepodległości od Związku Radzieckiego. W Kijowie pojawili się europejscy przywódcy, by stanąć obok Wołodymyra Zełenskiego podczas uroczystości. W normalnym państwie rocznica jest spojrzeniem wstecz. W Ukrainie pozostaje również codziennym sprawdzianem, czy jutro nadal będzie można użyć czasu przeszłego dokonanego.

24 sierpnia 1991 roku parlament przyjął akt niepodległości, później potwierdzony w ogólnokrajowym referendum. Trzy dekady później Rosja prowadzi wojnę, której jednym z celów było przywrócenie Ukrainy do moskiewskiej strefy wpływów. Historia nie wróciła kołem. Przyjechała czołgiem i zażądała ponownego głosowania bez urn.

Uroczystości odbywały się przy trwających atakach powietrznych i bez przełomu na froncie. Zaledwie trzy dni wcześniej uderzenie w centrum handlowe w Krzywym Rogu zabiło cywilów. Święto państwowe nie zawiesiło wojny, lecz pokazało sens oporu: możliwość obchodzenia własnego dnia według własnego kalendarza.

Goście i zobowiązania

Do Kijowa przybyli między innymi przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, prezydentka Mołdawii Maia Sandu, przedstawiciele państw bałtyckich, Luksemburga, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Obecność zagranicznych liderów była sygnałem bezpieczeństwa i politycznej solidarności. Pociąg do Kijowa stał się współczesnym odpowiednikiem podpisu pod deklaracją.

Symbol potrzebuje jednak wykonania. Ukraina oczekuje systemów obrony powietrznej, amunicji, finansowania i wsparcia dla własnej produkcji uzbrojenia dalekiego zasięgu. Każda wizyta przynosi słowa, a państwo na wojnie prowadzi dokładną księgowość ich materializacji. Fotografia trwa sekundę; umowa dostawcza powinna działać znacznie dłużej.

Europejczycy podkreślali, że bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią bezpieczeństwa kontynentu. To zdanie przestało być metaforą po atakach na infrastrukturę, incydentach z dronami i presji migracyjnej. Wspierając Kijów, Europa nie wykonuje wyłącznie gestu altruizmu. Inwestuje w granicę zasady, że silniejszy sąsiad nie może aktualizować mapy przy użyciu artylerii.

Niepodległość jako infrastruktura

Państwowość to nie tylko flaga i hymn, lecz działające koleje, energetyka, szkoły, urzędy oraz system podatkowy. Ukraina utrzymuje je podczas mobilizacji i ciągłych ataków. Każdy naprawiony transformator i wypłacona pensja nauczyciela jest małym referendum przeprowadzanym bez międzynarodowych obserwatorów.

Wojna odsłoniła znaczenie samorządów, wolontariuszy i przedsiębiorstw. To oni dostarczają pomoc, odbudowują lokale i utrzymują usługi, gdy centralne instytucje skupiają się na obronie. Niepodległość działa więc w tysiącach rozproszonych punktów. Jej centrum znajduje się w Kijowie, ale serwer zapasowy jest społeczny.

Równocześnie państwo musi chronić demokrację, walczyć z korupcją i przygotowywać przyszłe wybory bez osłabiania wysiłku wojennego. Stan wyjątkowy daje władzy konieczne narzędzia, lecz nie może stać się wygodnym programem lojalnościowym. Obrona demokracji traci sens, jeśli po drodze demokracja zostanie odłożona do magazynu bez terminu zwrotu.

Pokój bez podległości

Zełenski mówił, że Ukraina pragnie pokoju, ale nie zamierza po prostu się poddać. To rozróżnienie jest istotne w czasie kolejnych inicjatyw negocjacyjnych. Zakończenie walk może oznaczać bezpieczeństwo, ale może też zalegalizować zdobycz i dać agresorowi czas na następne przygotowania. Cisza nie zawsze jest pokojem; czasem jest przerwą techniczną.

Rosja domaga się uznania „realiów na ziemi”, czyli skutków własnej agresji. Ukraina i jej partnerzy muszą z kolei określić, jakie gwarancje byłyby wykonalne, a nie wyłącznie uroczyste. Memoranda mają w ukraińskiej pamięci ograniczoną wartość, jeśli nie towarzyszy im zdolność szybkiego działania.

Negocjacje będą konieczne, lecz ich warunki powstają również na froncie, w fabrykach i budżetach sojuszników. Dyplomacja nie jest przeciwieństwem siły; często tłumaczy jej aktualny bilans na język dokumentu. Dlatego wsparcie wojskowe i rozmowy pokojowe mogą odbywać się jednocześnie, choć każde ministerstwo chętnie przedstawia własną część jako jedyną rozsądną.

Trzydzieści pięć i dalej

Rocznica przypomniała drogę od referendum z 1991 roku do państwa, które przez ponad cztery lata pełnoskalowej wojny zachowało instytucje, armię i podmiotowość. To osiągnięcie nie usuwa strat ani błędów. Pokazuje jednak, że rosyjskie założenie o szybkim załamaniu ukraińskiej państwowości było bardziej życzeniem niż analizą.

Dla młodych Ukraińców całe świadome życie może przypadać na okres rewolucji, aneksji Krymu i wojny. Niepodległość nie jest dla nich odziedziczonym spokojem, lecz obowiązkiem, za który płaci się czasem, podatkami, emigracją i życiem. Państwo ma 35 lat, ale jego obywatele zostali zmuszeni do dojrzałości znacznie szybciej.

Europejscy goście odjadą, scena zostanie rozebrana, a następnego dnia wrócą alarmy, odprawy i negocjacje o dostawach. W tym nie ma porażki uroczystości. Właśnie tak wygląda niepodległość, która nie może pozwolić sobie na dzień wolny: mniej pomnik niż system pracujący bez przerwy, by kolejna rocznica nadal należała do Ukrainy.

Kontynuuj lekturę

Przejdź do sąsiedniego tekstu